FORUM JAGUAR CLUB POLAND FOUNDATION
Dział Techniczny => X-TYPE (2001-2010) => Wątek zaczęty przez: gonzo7 w Styczeń 29, 2017, 18:13:16 pm
-
http://jaguarclubpoland.net/forum/index.php/topic,34809.msg274260/topicseen.html#msg274260
Odebrałem w sobotę samochód po robieniu wtrysków i pompy, jednak jutro wracam z reklamacją.
Początkowo Panowie zapunktowali, bo w ramach ceny wymienili sami z siebie uszczelkę pod kolektorem i uszczelniacz wału.
Warsztat polecany przez kumpla, który tam sporo samochodów robi i nigdy nie było problemów.
Ja u nich byłem 1 raz.
Jednak wczoraj wieczorem zaobserwowałem i minusy.
- powgniatana od podnośnika plastikowa nakładka progu.
- brak obudowy dolnej silnika.
- samochód mówiąc delikatnie w środku jest usrany
- obok wtrysków 2 i 3 jest lekko mokro od paliwa więc pytanie jak się mają uszczelki
- kable biegnące obok wtrysków są po prostu wrzucone bez wciśnięcia ani jednej zapinki.
Ale najważniejsze:
Jak odbierałem samochód tuż przed odbiorem był rozgrzany bo był na trasie na sprawdzeniu.
Przejechałem się i wszystko ok. Po ok 15km postój na ok 5h.
Przyspieszenie ok, jednak zanim silnik się nagrzeje słychać bardzo głośno silnik, ale tylko jak dodaje się gazu.
Wali jak naprawdę mocno wyrobiony stary TDI PD.
Na biegu jałowym raczej ok. Przy 1500 obr klekocze strasznie.
Wystarczy lekko dodać gazu jadąc bardzo spokojnie i klekotanie wzrasta.
Po rozgrzaniu do ok 1/4 wszystko ustaje i ślinik pracuje jak przed awarią pompy.
Może ktoś z was ma sugestie co to może być?
-
może masz źle ustawiony kąt wtrysku, lub regenerowane wtryski sie troszke przywieszają
-
Co do kąta wtrysku też przychodzi mi to do głowy (niestety nie mam kabla obecnie pod ręką by to sprawdzić).
Tylko czemu objawy znikają jak się rozgrzeje?
-
bo w dizelku jest tak że pompa dostaje odczyt że jest zimno i zwiększa obroty jednocześnie zwiększając kąt wtrysku (ssanie) a jak sie rozgrzeje to obroty sie zmiejszają i wszystko chodzi normalnie. na przyspieszonym kącie chodzić będzie bardziej młotkowato, i może lekko poddymiać, ale buta powinien mieć lepszego
-
Po regeneracji wtryskiwaczy ,trzeba nadać im nowe kody i wprowadzić je do komputera. Jeżeli tego nie zrobi się , to trzeba trochę pojeździć , dopóki wtryski się nie zaadoptują.
W tym silniku nie ustawia się kąta wtrysku. Komputer bierze dane m.in. z czujnika spalania stukowego.
-
Jak już to z czujnika położenia wałka rozrządu
-
Jak już to z czujnika położenia wałka rozrządu
Z tego też, ale na głośną pracę silnika większy wpływ może mieć czujnik spalania stukowego. On też ma wpływ na ustawienie początku wtrysku przez komputer.
-
Panowie powiedzieli, że trzeba jeździć i sterownik sam sobie dopasuje odpowiednie mapy.
Wtryski dopisywali na pewno, więc pytanie czy faktycznie tak jest ze po przejechaniu ok 1Kkm problem ustępuje?
Sławku jak to wyglądało u Ciebie po robieniu pompy i wtrysków?
-
Moje wtryski były robione w serwisie Delphi i tam miały nadane nowe kody. Po zamontowaniu i wprowadzeniu nowych kodów silnik pracował od razu dobrze. Jeżeli nie były wymieniane końcówki, a wtryski trafią z powrotem na swoje miejsce, to kodowanie nie jest potrzebne. Kiedyś sam wymieniałem końcówki , bez kodowania. Silnik na początku pracował głośniej.
Dużo informacji o tym silniku znajdziesz tutaj:
http://www.mondeoklubpolska.pl/forumdisplay.php/52-Silnik-Diesel?s=c9fa43677dddc0964d05329329197975
-
Końcówki były wymieniane u mnie - postanowiłem za jednym razem jednak ponieść ten wydatek.
Co do linka czytałem już wielokrotnie.
Po jakiem mniej więcej czasie/liczbie km zaczął pracować ok?
-
Po wymianie końcówek jechałem na drugi koniec Polski i to wystarczyło :). Pod linkiem, który ci podałem znajdziesz wszystko samoadaptacji wtrysków.
-
Ok, dzięki za informacje.
Czyli jak widać da się zrobić cale wtryski na nowo i nie czekać aż samochód sam zrobi sobie adaptację.
-
Da się, ale w serwisie Delphi.Tam mają odpowiedni sprzęt do nadania kodów. Na popularnych stołach Boscha tego się nie zrobi i pozostaje samoadaptacja :)
-
A wiec po zgłębieniu tematu samoadaptacji chciałem się podzielić wiadomościami - może komuś przyda się to na przyszłość.
Szkoły są różne - najczęściej by zostawić na biegu jałowym 1h, a to że jeździć 1000km aż ustanie.
Inni by jeździć na 5ce nie używając gazu.
Zostawiłem silnik na ok 30 min na biegu jałowym w mróz ok -7.
Miał chwilę gdzie pracował równo, ale i takie gdy zaczął wpadać w dziwne wibracje klekocząc.
Następnie jazda normalna przez ok 15km - głownie trasa 80-130 mocno przyspieszając jak nadarzyła się okazja.
Silnik zgaszony i zostawiony do ostygnięcia parę godzin (u mnie problem występował tylko na zimnym silniku).
Następnie odpalenie i 15km na piątym biegu 75km obroty 1750.
Łącznie od odebrania samochodu przejechałem max 100km z tego 60km cisza aż miło posłuchać silnika.
Szkoda, że Panowie, którzy robili układ paliwowy nie zrobili choćby zostawienie go na biegu jałowym.
Na drugi dzień po odebraniu spalanie stukowe na zimnym tak waliło, że bałem się o tłoki!